<< Jaką rolę odgrywa w organizmie koenzym Q 10 |
Osiągnij swój cel >>Autorem artykuły jest
Tobiasz MalińskiJohn D. Rockefeller dorobił się fortuny na ropie naftowej. W tamtych czasach ropa naftowa była czarnym złotem, które prawidłowo wykorzystane wzbogacało ludzi. Robert Kiyosaki w książce napisanej wspólnie z Donaldem Trumpem,
"Dlaczego chcemy, żebyś był bogaty?", stwierdza, że
bogaty ojciec namawiał go do poznania przemysłu energetycznego oraz
inwestowania w ten przemysł. W latach 80. była to naprawdę atrakcyjna
inwestycja ze względu na zyski oraz bodźce podatkowe.
Czasy się jednak zmieniają i dzisiaj świetność czarnego paliwa oraz paliw ropopochodnych zaczyna przemijać. Światowe zasoby tego surowca szacuje się na około 140 mld ton. Średnio wydobywa się 3,5 mld ton rocznie. Okazuje się więc, że obecne zasoby ropy naftowej wystarczą jeszcze tylko na 40 lat. To samo dotyczy gazu ziemnego, z którego będzie można korzystać jeszcze tylko przez 60 lat.
Przynoszące niegdyś zyski czarne złoto, obecnie jest największym przekleństwem. Paliwa produkowane na bazie ropy, takie jak benzyna, podczas spalania emitują horrendalne ilości dwutlenku węgla pogłębiając tym samym efekt cieplarniany. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 100 lat średnia temperatura może wzrosną o ponad 2 stopnie Celsjusza, co okaże się apokalipsą dla rodzaju ludzkiego.
Zwiększająca się ilość dwutlenku węgla w atmosferze wywołuje coraz więcej anomalii pogodowych w postaci cyklonów oraz huraganów. Jeśli człowiek nie powstrzyma lub możliwe jak najdłużej nie opóźni wzrostu średniej temperatury poniżej granicy 2 stopni Celsjusza, kolejne skutki globalnego ocieplenia będą katastrofalne.
Rockefeller dorobił się na ropie naftowej, natomiast współczesny
inwestor może dorobić się w przyszłości fortuny
inwestując w biznesy wykorzystujące zmiany
klimatyczne. Spółki, których produkty ograniczają zwiększoną emisję dwutlenku węgla lub zajmują się produkcją energii alternatywnej będą w przyszłości rozchwytywane. Okazuje się, że wcale nie jest to tak odległa przyszłość jak nam się wydaje. Do 2020 roku powstanie około 20 mln nowych stanowisk pracy związanych z
"branżą klimatyczną".
Nie trzeba jednak tworzyć biznesu, aby móc czerpać zyski z rozwoju tej prężnej branży. Przeciętny
inwestor patrzący z optymizmem w przyszłość może inwestować za pomocą różnych instrumentów finansowych, np. akcji, funduszy inwestycyjnych czy produktów strukturyzowanych. O ile na polskim rynku można znaleźć struktury, o tyle do niedawna były one jedyną formą inwestycji w przedsięwzięcia
klimatyczne. Dziś można inwestować w biznesy związane ze zmianami
klimatu za pośrednictwem funduszu
HSBC GIF Climat Change, zarządzany przez grupę HSBC. Fundusz działa krótko, dlatego jednostki uczestnictwa są bardzo tanie (około 16 zł). Dopóki cena jednostki będzie się utrzymywać poniżej 100 zł, zakup tych tytułów uczestnictwa będzie bardzo atrakcyjny.
Inwestowanie w
alternatywne źródła energii oraz w powstrzymywanie pogłębiającego się efektu cieplarnianego jest poniekąd obowiązkiem każdego z nas. Dodatkowo można na tym świetnie zarobić, ale w tym przypadku to sprawa drugorzędna. Zmiany
klimatyczne, które mogą zajść na przestrzeni następnych 100 lat, wywołają wojny o zasoby naturalne, które wciąż się kurczą. Zacznie brakować wody i ziemi pod uprawy rolne. Czy naprawdę warto dopuszczać do tak czarnego scenariusza?
Moim zdaniem nie warto, dlatego nie można przejść obojętnie obok okazji
inwestycyjnych jakie dają
klimatyczne produkty strukturyzowane oraz fundusz parasolowy
HSBC GIF Climat Change.
<< Jaką rolę odgrywa w organizmie koenzym Q 10 |
Osiągnij swój cel >>