Czymże jest prawicowość?

<< Katar nosa jako problem diagnostyczno - leczniczy | Trochę o perfumach >>

Autorem artykuły jest Natalia Julia Nowak

Jedna sójka wiosny nie czyni

Wiele razy zetknęłam się z opinią, że prawicowość to nic innego jak... sprzeciw wobec komunizmu. Właśnie dlatego wiele osób myśli, iż liberalne partie w stylu Platformy Obywatelskiej czy Unii Polityki Realnej zajmują prawą stronę sceny politycznej. Jest to żenujący błąd (żeby nie powiedzieć: byk), bowiem "jedna sójka wiosny nie czyni". Nie wystarczy być przeciwnikiem komunizmu, aby samozwańczo nazywać siebie prawicowcem. Anarchiści także są antykomunistami, a przecież można ich uznać jedynie za lewaków.



Kto jest prawicowcem?


Istnieje tak wiele definicji prawicowości, iż nie jestem w stanie skomentować każdej z nich. Spróbuję jednak sprecyzować, czym DLA MNIE jest prawicowość, a czym lewicowość. Zacznijmy od tego, że prawicowiec musi być konserwatywny obyczajowo. W przeciwnym wypadku, będzie on zwykłym liberałusem, a może nawet libertynem. Miarą prawicowości jest niechęć do swobody seksualnej (właściwa człowiekowi zdolność hamowania własnych popędów), poszanowanie osób słabych i bezbronnych (nienarodzonych dzieci, schorowanych starców), gorący patriotyzm (nieraz nawet nacjonalizm), umiłowanie tradycji i bogatego dorobku poprzednich pokoleń (a nie rewolucyjne barbarzyństwo!), nieufny stosunek do komunizmu, anarchizmu, kosmopolityzmu, homoseksualizmu, antyklerykalizmu i nazizmu (wbrew powszechnej opinii, Adolf Hitler nie był skrajnym prawicowcem, tylko socjalistyczno-rasistowskim lewakiem!), umiejętność pogodzenia się z faktem, iż z biologiczno-seksuologiczno-psychologicznego punktu widzenia kobieta nigdy nie dorówna mężczyźnie (aczkolwiek każdy zasługuje na godne, sprawiedliwe traktowanie). Do tego dochodzi przekonanie, że władza powinna stać na straży bezpieczeństwa obywateli, własności prywatnej, moralności oraz dobrych obyczajów.



Prawicowość "czysta" i "mieszana"


We współczesnym społeczeństwie prawdziwi, stuprocentowi prawicowcy stanowią mniejszość. Natomiast pozostałe osoby, reprezentujące "prawe skrzydło polityki", znajdują się pod wpływem innych filozofii czy światopoglądów. Niestety, mieszanie się prawicy z "egzotycznymi" ideologiami może prowadzić do powstawania takich hybryd, jak konserwatywny socjalizm, KoLiber (konserwatywny liberalizm), chadecja (chrześcijańska demokracja), katolewica (katolicka lewica) czy inne cudactwa. Nie ulega wątpliwości, że czyni to prawicę pojęciem bardzo wieloznacznym. Pewien Internauta całkiem słusznie stwierdził, iż obecnie mamy "dwie" prawice: nacjonalistyczną (reprezentowaną przez NOP) i liberalną (reprezentowaną przez UPR). Jeśli chodzi o mnie, identyfikuję się z tą pierwszą formacją.



Liberalizm jako "wypierdek" francuskiej "rozpierduchy"


Ktoś kiedyś ośmielił się stwierdzić, iż prawdziwymi prawicowcami są wyłącznie konserwatywni liberałowie, a wszyscy inni - łącznie z Narodowym Odrodzeniem Polski - to lewicowcy. Wspomniana teza jest bardzo odważna, jednak niezgodna ze stanem faktycznym. KoLiber to jeden z odłamów liberalizmu, a przecież liberalizm stanowi centrum sceny politycznej! Ogólnie rzecz biorąc, cała "wolnościowość" to... przepraszam za wyrażenie... "wypierdek rewolucji francuskiej". Ech, bardzo wielu historyków może potwierdzić, że bohaterowie francuskiej "rozpierduchy" byli ewidentnie lewicowi (a na dodatek, ścinali ludziom głowy w imię Wolności, Równości i Braterstwa!). Skąd więc pomysł, iż jakakolwiek mutacja liberalizmu może być prawicowa?!



Słowa mądrego liberała


Wolnościowiec Paweł Paprota również nie lubi, kiedy ktoś utożsamia jego ideologię z prawicą. Oto fragmenty artykułu, opublikowanego na jego blogu:

"(...) Prawica jest z natury konserwatywna. Za ważniejsze uważa tradycję niż wolność jednostki, uzasadnia ograniczanie swobody zwykłego człowieka jednym tylko systemem wartości. Odrzuca zdrowy wolnościowy relatywizm moralny. Jak zatem można powiedzieć, że liberalizm jest prawicowy?

Doktryny uznawane za prawicowe są de facto zamordystyczne. Bo przecież zakazywanie ludziom życia tak jak chcą, utrudnianie go, ignorowanie ludzi inaczej myślących jest typowe dla tych opcji.



Przykłady? Chociażby sprawa ludzi o innej orientacji seksualnej - dlaczego homoseksualiści nie mogą zawierać związków małżeńskich? Bo tradycyjny model rodziny to mąż + żona + dzieci (...). Dlaczego w większości szkół nauczana jest religia katolicka, mimo że kłóci się to z zasadami demokracji? Ponieważ od wieków Polską rządziły wartości katolickie. Dlaczego prostytucja musi trwać w szarej strefie, mimo, że legalizacja tego typu usług obróciłaby się z korzyścią dla wszystkich? Bo w dekalogu jest "nie cudzołóż", a Polska jest katolicka. Z tego samego powodu w Kodeksie Karnym jest zapis o karalności obrażania uczuć religijnych, który właściwie ogranicza wolność słowa.

Prawica broni takich ograniczeń swobody jednostki. Broni ze względu na tradycję, wartości chrześcijańskie i uzależnienie od katolickich hierarchów. I nawet, jeśli postuluje niskie podatki, szeroką prywatyzację, w miarę jasne, przejrzyste prawo i ograniczenie wydatków publicznych, czyli tzw. "liberalizm gospodarczy" to do liberalizmu ma równie daleko jak Racja Polskiej Lewicy (...)".


Dzięki Ci, Pawle, za te słowa! Może przekonają one społeczeństwo, że liberalizm NIE jest równoznaczny z prawicowością???



Słowa mądrego lewaka


Zgadzam się z opinią, iż we współczesnych czasach kapitalizm jest uważany za "bardziej prawicowy niż lewicowy", jednak w przeszłości panowało nieco inne przekonanie (feudalizm był prawicowy, a wolny rynek lewicowy). Aby potwierdzić tę tezę, przytoczę wypowiedź pewnego mądrego lewaka, który od czasu do czasu komentuje moje teksty. Według Wielkiego Testu Politycznego, ów lewak jest komunistą-luksemburgistą (tradycjonalizm: -85%, wolność gospodarcza: -68%, wolności obywatelskie: +14%). I chociaż nie przepada za lekkomyślnym "szufladkowaniem" poglądów politycznych, napisał kiedyś coś takiego:

">Prawdziwi prawicowcy z UPR< uważają, że prawicowiec musi być wolnorynkowcem. To jest koncepcja w polityce bardzo świeża (Pinochet, Reagan, Thatcher), ponieważ pierwotna prawica, zwłaszcza kontynentalna, była zdecydowanie przeciwna kapitalizmowi, a później niespiesznie się do niego przekonywała. Wszak to Bóg i Tradycja mieli ustanawiać porządek a nie rynek. Pierwotnie lewicą byli ludzie reprezentujący mieszczan (w tak burżuazję jak plebs), chłopów, drobną szlachtę. Prawicą - reprezentanci arystokracji i kleru. Dziś mamy tradycjonalistów, monarchistów, konserwatystów ewolucyjnych, konserwatywnych liberałów, neokonserwatystów, chadeków, nacjonalistów różnego rodzaju, demoliberałów, socjaldemokratów, demokratycznych socjalistów, zielonych, marksistów, maoistów, anarchistów, libertarian itd. A główny bój w Polsce toczy się pomiędzy partią chadecko-liberalną a chadecko-nacjonalistyczną, dla opisania których słowa lewica i prawica są bezużyteczne".


Pandada

A niech mnie UFO porwie, ale zgadzam się z opinią tego lewicowca! Ciekawe tylko, co na to powiedzą członkowie i sympatycy Unii Polityki Realnej?...



Przebłyski lewicowości, przebłyski prawicowości



Na koniec powiem, że sama uważam się za skrajnego prawicowca. Jeśli jednak jakiś KoLiber próbuje mi wmówić, iż jestem "częściowo" lub "całkowicie" nieprawa, dla św. Spokoju nazywam siebie "wszechstronnym antyliberałem" albo "narodowym radykałem".

Myślę, że nawet najskrajniejszy prawicowiec może mieć w sobie szczyptę lewicowości, a największy lewicowiec - odrobinę prawicowości. Przykład? Stalin. "Józefa Stalina postrzega się jako jednego z największych tyranów i ludobójców w dziejach Rosji i świata. Przypisywane jest mu spowodowanie śmierci kilkunastu milionów ludzi. Spotykane są też wyższe szacunki, Robert Rummel, historyk ze Stanowego Uniwersytetu Hawajskiego ocenił liczbę wymordowanych przez niego osób na co najmniej 43 miliony ludzi z 62 milionów unicestwionych w ZSRR w latach 1917-1987. Szacunki powyżej 100 milionów, pojawiające się u części historyków i badaczy, wydają się jednak wątpliwe, gdyż np. szeroko znana, ale też krytykowana przez część naukowców, którzy twierdzą iż podaje ona liczby ofiar komunizmu w XX wieku zawyżone niemal dwukrotnie, Czarna księga komunizmu, ocenia łączną liczbę ofiar tego systemu w skali świata na 94 miliony, z czego w ZSRR na 20 milionów, a brytyjski historyk Norman Davies ocenia liczbę śmiertelnych ofiar polityki Stalina na nie mniej niż 50 milionów ludzi" - podaje wirtualna encyklopedia Wikipedia.org.

Chociaż trudno w to uwierzyć, ten bezwzględny zbrodniarz był zdecydowanym przeciwnikiem aborcji. Nie dość, że zniósł barbarzyńską, leninistyczną ustawę, zezwalającą na zabijanie nienarodzonych dzieci, to jeszcze... wprowadził karę śmierci za nielegalne przerywanie ciąży!

Powiedzcie sami, jak to się miało do jego skrajnej lewicowości?!



<< Katar nosa jako problem diagnostyczno - leczniczy | Trochę o perfumach >>

domy szeregowe poznań
Zawsze aktualny katalog oriflame do pobrania