Kredyt preferencyjny lekarstwem na zastój na rynku nieruchomości

<< Dlaczego warto skorzystać z usług doradcy finansowego | Zarządzanie finansami w małżeństwie - cz.1 >>

Autorem artykuły jest Sebastian Miśniakiewicz

Zawirowania na światowych rynkach finansowych sprawiły m.in., że banki przestały udzielać kredyt hipoteczny "wszystkim". Znaczne zaostrzenie kryteriów w jego przyznawaniu sprawiło, że praktycznie z dnia na dzień osoby zainteresowane kupnem np. mieszkania stanęły przed wyborem: płacić ratę wyższą o 60% - ponieważ zamiast kredytu we "frankach" bank proponuje mi w "złotówkach" - albo podziękować i dalej mieszkać u rodziców lub wynajmować mieszkanie.
Ta sytuacja szczególnie uderzyła w osoby młode, dopiero wkraczające na rynek pracy. Do tej pory rozwiązaniem na zakup mieszkania był kredyt hipoteczny w CHF, ze względu na niskie oprocentowanie, a co za tym idzie niską ratę. obostrzenia wprowadzone przez banki, które doprowadziły do 'zamiany" kredytu w CHF na kredyt w PLN sprawiły, że potencjalna rata wzrosła o kilkadziesiąt procent, co z kolei sprawiło, że wiele osób albo nie dostało kredytu, albo po prostu stwierdziło, że ich na to nie stać.
To był wrzesień i październik. Potem nadszedł jednak kolejny miesiąc, dalsze spadki cen mieszkań. I nagle, niejako jak "feniks z popiołów" pojawił się na rynku kredyt preferencyjny . Do tej pory niedoceniony w niektórych miastach, jak np. Kraków, który z powodu wysokich cen mieszkań uniemożliwiał sfinansowanie ich zakupu poprzez program "Rodzina na Swoim". Obecnie - koniec stycznia 2009 - zauważam potężne zainteresowanie kredytem z dopłatami. Śmiało można powiedzieć, że produkt ten zdetronizował "franka" szwajcarskiego. Wprawdzie, aby skorzystać z kredytu preferencyjnego należy pozostawać w związku małżeńskich albo być osoba samotnie wychowującą dziecko, ale fakt, że przez 8 lat oprocentowanie wynosi (na koniec stycznia 2009) jedynie 3,8% w skali roku sprawia, że osoby wchodzące dopiero na rynek pracy mogą znowu myśleć o zakupie mieszkania.
W styczniu weszła w życie nowelizacja ustawy, która umożliwia przystąpienie do kredytu osób z najbliższej rodziny - po to, aby np. ojciec czy matka, dzięki swoim wysokim zarobkom, mógł "pomóc" młodemu małżeństwu w uzyskaniu kredytu poprze zwiększenie ich zdolności kredytowej. To dobry ruch - w połączeniu z jeszcze spadającymi cenami mieszkań sprawi na pewno, że paradoksalnie na kryzysie zyskają przede wszystkim młode małżeństwa. Zakupując swoje upragnione "cztery kąty".

<< Dlaczego warto skorzystać z usług doradcy finansowego | Zarządzanie finansami w małżeństwie - cz.1 >>

fotografia ślubna wrocław
elektrotechnika