<< Banki potężniejsze od rządów |
Przyszli emeryci mogą nie dostać emerytur >>Autorem artykuły jest
Aleksander ŁamekW większości krajów kapitalistycznych powszechna służba zdrowia cierpi na chroniczny brak doinwestowania. Doskonale znamy ten problem w Polsce. Borykają się z nim jednak i znacznie bogatsze kraje. W USA publiczna służba zdrowia praktycznie nie istnieje. Tam ludzie leczą się prywatnie po niezwykle wysokich kosztach. Jednak kilkadziesiąt milionów Amerykanów nie stać na opłacanie ubezpieczenia zdrowotnego, które finansowałoby ich prywatne leczenie.
Od blisko 20 lat polscy politycy próbują uzdrowić służbę zdrowia z zerowym skutkiem. A będzie jeszcze gorzej. Zmiany demograficzne w postaci wzrostu ludzi starszych oraz zmniejszaniu się ludzi pracujących (i płacących składki zdrowotne) spowodują, że kiedyś służba zdrowia po prostu zupełnie padnie.
A co jeśli Ci powiem, że to kapitalizm odpowiada za problemy publicznej służby zdrowia? Trudno w to uwierzyć, prawda? A jednak w systemie kapitalistycznym opłaca się, aby jak najwięcej ludzi chorowało. Choroba to w kapitalizmie kura znosząca złote jajka. Oczywiście tej kury nie posiadają ani obywatele, ani rząd. Jest ona własnością koncernów farmaceutycznych.
Jest faktem, że koncerny farmaceutyczne działają w sposób nieetyczny, narażając nasze zdrowie na szwank. Już same zasady funkcjonowania tych firm są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Aby mogły one istnieć i zarabiać, ludzie muszą chorować. Dlatego nie jest celem firm farmaceutycznych, aby ludzie zdrowieli i nie chorowali. W rezultacie koncerny skupiają się nie na wyleczeniu ludzi, ale tylko na minimalizowaniu objawów chorób.
Świetnym tego przykładem są leki na alergię – tabletki, krople do oczu, aerozole do nosa. W rzeczywistości nie są to leki, gdyż nie leczą one z alergii, a tylko zmniejszają jej objawy. Dlaczego w takim razie firmy te nie zajmą się produkcją prawdziwych leków na alergię? Powody są dwa. Stworzenie leku, który faktycznie leczyłby z alergii jest na pewno znacznie trudniejsze i kosztowniejsze. A po co firma nastawiona na zysk miałaby ponosić dodatkowe ryzyko oraz dodatkowe koszty?
Jednak dużo ważniejszy jest drugi powód. Stworzenie leku, który wyleczy z alergii dałoby firmie tylko jednorazowy zysk. Pacjent kupi taki lek, wyleczy się i firma już na nim nie zarobi. W przypadku „leków”, które tylko minimalizują objawy alergii, pacjent musi je brać (czyli kupować) przez całe życie, stając się dla firm farmaceutycznych kurą znoszącą złote jajka. Najsmutniejsze w tym jest to, że taki oskubywany pacjent jest bardzo wdzięczny tym firmom za to, że ich „leki” pozwalają mu ulżyć w cierpieniu spowodowanym alergią.
Jednak nie tylko koncerny farmaceutyczne są winne chorobie zżerającej publiczną służbę zdrowia. Równie chory jest sam system medyczny. Lekarzom również opłaca się, aby ludzie chorowali. Gdyby ludzie przestali chorować, to lekarze zostaliby bez pracy. W rezultacie zamiast zajmować się profilaktyką i uczyć ludzi, jak pozostać zdrowym, lekarze zajmują się tylko leczeniem już chorych pacjentów. Często zresztą polega ono na przepisaniu leków firm farmaceutycznych, które tylko minimalizują chorobowe objawy.
W tym miejscu ktoś może zaoponować, że przecież nie ma innego sposobu na funkcjonowanie systemu medycznego. To nie prawda. Przeczytałem kiedyś, że w starożytnych Chinach lekarze otrzymywali pieniądze nie za leczenie ludzi, ale za to, że ludzie nie chorowali. W rezultacie lekarze mieli motywację, aby utrzymywać ludzi w zdrowiu.
Czy wiesz, że co roku Narodowy Fundusz Zdrowia tylko na refundację leków wydaje 11 miliardów złotych? Te pieniądze otrzymują z budżetu koncerny farmaceutyczne za to, że nas „leczą”. Do tego my znacznie więcej dokładamy z własnej kieszeni, kupując leki za nasze pieniądze. W roku 2006 wartość rynku leków w cenach producenta wyniosła na całym świecie 643 mld dolarów1!
Aby utrzymać wysoką sprzedaż leków, koncerny farmaceutyczne na wszelkie możliwe sposoby starają się dyskredytować medycynę naturalną i niekonwencjonalną. Są ludzie, którzy wierzą np. w bioterapię czy reiki. Czy nigdy nie zastanawiało Cię, dlaczego nie istnieją badania naukowe na temat tych metod? Nie twierdzę, że te i inne niekonwencjonalne metody na pewno działają. Rzecz w tym, że nigdy nie przeprowadzono szerokich i rzetelnych badań na temat ich skuteczności. I nie ma w tym nic dziwnego. Wyobraźmy sobie, że rząd ogłosiłby chęć przeprowadzenia takich badań. Momentalnie koncerny farmaceutyczne, lekarze i naukowcy podnieśliby lament, że rząd jest niepoważny i pod żadnym pozorem nie powinien takich badań przeprowadzać. W rezultacie nie wiemy, które z nietypowych metod leczenia faktycznie działają, a które nie. Powoduje to, że jesteśmy zdani na leki chemiczne.
Powyższy artykuł stanowi fragment bezpłatnej książki
"Jak stworzyć raj na Ziemi".
Zabroniony jest przedruk tego artykułu bez podania powyższego źródła. Przedruki moich artykułów regularnie sprawdzam poprzez Google i wyłapuję przedruki bez podanego źródła.
<< Banki potężniejsze od rządów |
Przyszli emeryci mogą nie dostać emerytur >>