Student w klatce

<< Jaka praca czeka na studenta? | Przystanek ERASMUS - wsiadaj bez wahania! >>

Autorem artykuły jest Piotr Łeszyk

Dostałeś się na wyśnione studia. Myślisz, że chwyciłeś Boga, jeśli nie za nogi, to najmniej za palec. Przed tobą ledwie igraszka, bo znalezienie odpowiedniej stancji. Tymczasem, golasie, właśnie z gorącej kąpieli wyrzucono się na 30-stopniowy mróz. Powiało Syberią? Witamy na poznańskim rynku nieruchomości! W epicentrum rozpasania i zła.

Oto, na co mogą liczyć tegoroczni poszukiwacze lokum. Ceny nieadekwatne do standardów. Ogłoszenia w ciągu kilku minut tracą ważność. Udało się umówić na uroczysty ogląd mieszkania? Świetnie! To raptem początek arcyzabawnej gierki, bowiem wynajmujący swoiste castingi poczęli urządzać u progów swych mieszkań. I – niestety - często są to za wysokie progi na studenckie nogi.

Szukasz. Internet. Tędy najłatwiej. Łapczywie zwiedzasz portale typu gumtree.pl, stancja.pl, lokator.pl i nie możesz oka nacieszyć. Tylko, że natłok ogłoszeń, nijak ma się do rzeczywistości. I masz: Pokój wynajmę. Atrakcyjne warunki. W pełni umeblowany. 400zł. Dzwonisz. Po chwili słyszysz w słuchawce, że nieaktualne. Nie zrażasz się porażką. Dryndasz dalej. Ale 2 godziny później wydzwoniłeś już 4 karty. I ciągle nic.

Paznokcie u rąk obgryzione do mięsa. Z dołu zachęcająco spogląda na ciebie paznokieć dużego palca u stopy.

Ogłoszenia, owszem są, ale:

- nieaktualne

- aktualne, ale dopiero od połowy października

- chcą tylko studentki

- studentów medycyny

- dziewczęta z umiejętnością egzotycznego masażu

- dla osobników niekorzystających z mieszkania zbyt często

Szukając mieszkania, początkowo zwracałem uwagę na powierzchnię, dostęp do łazienki, formę ogrzewania i lokalizację. Chciałem mieć jak najbliżej na uczelnię. Z czasem jednak moje wymagania diametralnie się zmieniły. By nie płacić 800 zł za malutki pokoik jednoosobowy, musiałem wyemigrować na peryferie Poznania. Dojazdy zajmują mi około dwóch godzin dziennie, i chałupa jest pod psem, ale płacę dużo mniej - mówi z depresją w oczach Marcin Janicki, student politologii UAM.

Mocz na schodach

Wymagania wykazują tendencję odwrotnie proporcjonalną do cen najmu. Bo te wpadły w szaleńcza fazę okresu dojrzewania. Rosną i rosną.

Przyczyna podstawowa: zakodowany w świadomości społecznej obraz studenta birbanta, imprezowicza, awanturnika, zoofila, nekrofila, odchyleńca emocjonalnego, który z pewnością zdemoluje, wyburzy, ostrzela, podpali.

W zeszłym roku wynajmowałem mieszkanie studentom z Akademii Ekonomicznej. Wracali po nocach. Hałasowali. Sikali na klatce schodowej. Wysłuchiwałem skarg od sąsiadów. A ponadto zalegali z opłatami - odpowiada pan Jarek, właściciel kamienicy na Jeżycach, zapytany, dlaczego zaznaczył w ogłoszeniu, że oferta nie jest skierowana do studentów.

Gumtree pe el. Kopalnia ogłoszeń i wiedzy na temat zgnilizny moralnej społeczeństwa posiadającego mieszkanie. Ogłoszenie z 28 czerwca Od 1 lipca pokój jednoosobowy. W pełni umeblowany: rozkładane łóżko, garderoba, biurko. Przejściowy. Ul. Ratajczaka. 450zł. Cena podejrzanie niska, ale dlaczego nie spróbować? Właścicielka nader uprzejmie umawia Cię na spotkanie w celu zwiedzenia lokalu. Przyciszonym głosem wspominając o braku luksusu. Nie przejmujesz się, wszak toż to samo centrum, a cena łagodna dla portfela. Na miejscu wprowadzają cię do pokoiku o metrażu dwa na dwa, który pierwotnie służył zapewne za klatkę dla królika. Zamiast łóżka rozkładany fotel i dwie półki imitujące szafę. Do tego prysznic dyndający w kuchni. Bez obaw, właścicielka obiecuje pełen zakres kultury i prywatności pokazując mikroskopijną firankę, pełniącą funkcję kabiny prysznicowej. Czujesz kilogramy wypalonych kadzideł. Jak się okazuje sfajczonych w celach modlitewnych, bo po chwili słyszysz następujące pytanko: Mamy nadzieję, że nie masz nic przeciwko odbywającym się raz w tygodniu spotkaniom modlitewnym? Nie czekając aż staniesz się ofiarą podczas jakiegoś rytuału religijnego, opuszczasz apartament.

Komuna

Dzień trzeci poszukiwań. Masz już stanowczo dość przeszukiwania ogłoszeń i dopada Cię dolina, gdy nagle odkopujesz istne cudeńka: Pokoik z niewielką używalnością wody (gotowanie i kąpiele wykluczone) dla czystego studenta albo Pokoik przy rodzinie, panience, za pomoc drobną, mycie okien, gotowanie, sprzątanie. Cena tylko 500 zł. Już się powiesiłeś? A skąd! Czytając takie anonse, zmieniasz opinię na nieco lepszą o właścicielach stancji. Nabierasz mianowicie przekonania, że są jeszcze ludzie z poczuciem humoru.

Jak szukać, by uniknąć mielizn? – oto jest pytanie. Przeglądając ogłoszenia zwracaj uwagę na prostotę. Umiejscowienie. Koszt. Wyposażenie. Takie najtrudniej wyszperać, ale są najpewniejsze. W większości ogłoszeniodawcy piszą piękne baśnie o przytulnych pokoikach. A ‘przytulny’ w ich rozumowaniu to taki, w którym się przytulasz. Do ściany. Meble o klimacie PRL-u- znaczy tyle, że w pokoju znajdziesz rozwalającą się szafę, nadjedzony przez robale materac i beznogie krzesło. Rudery na 16 piętrze wieżowca z oknem na betonowe oblicze budynku obok, określane są, jako komnaty z przepięknymi widokami. Pragniesz lepszych – czytaj cywilizowanych - warunków? Musisz zapłacić 800-1000 zł za pokój. Kawalerki 1200- 1600 zł. By z jak najmniejszym skutkiem odczuć koszty najmu, najemcy decydują się na wspólne mieszkanie w coraz większych zbiorowościach. Wcale nierzadkie jest poszukiwanie współspaczy do kawalerki, która z założenia przeznaczona jest dla jednej osoby. Obcy sobie ludzie, z całym zastępem swoich niezdrowych nawyków, dziwactw i przyzwyczajeń zmuszeni są egzystować w jednym pomieszczeniu. Jak wiadomo żyć w komunie nigdy nie było łatwo.

Urok dziewiątek

Miejsce w pokoju zamieszkałym już przez dwóch studentów. Cena 299 zł. Otóż to: podawanie cen z dziewiątkami na końcu, to niesłychanie popularna w ostatnim czasie metoda. Dzięki temu czujesz się jak w supermarkecie, gdy dostajesz hiperpromocją po głowie i odchodzisz od kasy ze zgrzewką napojów gazowanych z fluorescencyjnymi zakrętkami, bo 299 to przecież nie 300.

Znalezienie mieszkania na studencką kieszeń graniczy z cudem. Wygląda na to, że Poznań, a także inne miasta w Polsce nie są przygotowane na zwiększoną liczbę żaków. (W ostatnich latach przybyło ich znacznie). Coś się musi wydarzyć, by zmienić ten stan rzeczy. Może państwo sobie przypomni o studentach i stworzy system wspierania finansowego, taniego kredytowania, stypendiowania.? Ale czy na polityków można liczyć w kryzysie? Prędzej na meteoryt, który wyrżnie w rynek nieruchomości. Tylko ceny raczej wtedy nie spadną. Póki co, życzymy więc wielce szanownym właścicielom nieruchomości, by mieli trochę mniej forsy, ale za to więcej oleju w głowie.

Autor: Katarzyna Mikołajczyk

<< Jaka praca czeka na studenta? | Przystanek ERASMUS - wsiadaj bez wahania! >>

oryginalne prezenty dla kobiety
Jakie korzyści z bycia w Oriflame ma konsultantka oriflame ?